Two Laments, New Delhi (2015)

TWO LAMENTS

2015


Performance + ephemeral installation: sheets of paper with printed texts, performance by the artist, additional performer Anarya Dodes


ARTIST STATEMENT


On the evening of March 28, 2015, on the grounds of the Sanskriti Foundation in New Delhi, I lay on a bed of grass. I scattered pages of printed texts, through which I crawled slowly, performing gestures of silent lamentation. I was accompanied by another woman, who echoed my movements by kneeling and crawling around the periphery of the installation. The texts were excerpted from my writings in response to acts of violence against women and acts of violence against cities and cultures, which underscore the title of the piece, Two Laments. Two Laments is a cycle of works responding to two forms of globally occurring violence: the rape of women and the colonial subjugation of cities. It proposes a time-based, performative, and participatory commemoration of female victims—in opposition to the vertical solidity of monuments dedicated to men who died in wars.

One of the printed phrases was, इक फूल सचमकta है मेरा फ़ीता संगमरमर से तराशा हुआ यह तुम्हे धक् लेगन. “Ik Phool sachamakta hai mera feeta Sangmarmar se taraashaa hua Yeh tumhe dhak legan.” (A flower gleams—my ribbon, carved from marble; this will surely devour you), which was translated from my English text into Hindi. The ribbon mentioned in the text references Nirbhaya, a name given by the people of India to a young woman who was gang-raped and murdered in 2012. During my artist residency at the Sanskriti Foundation in 2015, I spent months researching this event. This research gave birth to a cycle of works devoted to the memory of all women around the world who are killed, tortured, and raped every day, honoring and mourning their suffering.

[Wersja w języku polskim poniżej]


CONVERSATION

I think the unspoken question is where you put your own body as you face something that is too terrible to be borne. How are you implicated in it and what is the right and delicate place for you? You can’t appropriate it; it is not yours. You are a witness, but what does this mean? I wrote a whole cycle of poems, Letters to Gandhi[17] set in Gujarat in 2002, after the violence perpetrated against Muslims[18]. I visited the relief camps with a friend who was collecting eyewitness testimony for the People’s Union for Democratic Rights[19]. I sent the poems to a friend in Delhi, who then forwarded them to his friend working for The Hindu. The newspaper carried the whole cycle, which was quite unusual for it. I can’t forget how the editor wrote to me about the great beauty of the poems, and how it brought to mind what people who are suspicious of art think: how can you make a thing of beauty out of such terror? I wrote back to him that it seemed to me that the task of beauty was to return us, in some measure of tenderness, to the earth from which we were cut away, precisely by the extremity of violence. I then included this exchange in an essay entitled “Fragile Places,” which is a reflection on making art in a time of violence. This essay is included in my book of essays, Poetics of Dislocation[20]. Art does have a job to do: it involves working with beauty.

- Meena Alexander in Two Laments: Meena Alexander & Monika Weiss, moderated by Buzz Spector, Monika Weiss: Nirbhaya. Orońsko: Centre of Polish Sculpture Press, 2021

To read full conversation click here.


EXHIBITIONS


Monika Weiss - Two Laments, curated by Amit Mukhopadhyay at Sanskriti Foundation, New Delhi, India, 2015

Wieczorem 28 marca 2015 roku, na terenie Fundacji Sanskriti w New Delhi, położyłam się na trawie. Rozrzuciłam strony z wydrukowanymi tekstami, po których powoli się czołgałam, wykonując gesty bezgłośnej lamentacji. Towarzyszyła mi druga kobieta, która powtarzała moje ruchy, klęcząc i czołgając się po obrzeżach instalacji. Fragmenty te zostały zaczerpnięte z moich tekstów napisanych w odpowiedzi na akty przemocy wobec kobiet oraz akty przemocy wobec miast i kultur, co podkreśla tytuł pracy Dwa Lamenty. Dwa Lamenty to także tytuł cyklu prac stanowiących odpowiedź na dwie formy przemocy występującej na całym świecie: gwałt na kobietach i kolonialne podporządkowanie miast. Projekt ten proponuje performatywne i partycypacyjne upamiętnienie kobiet – ofiar tej przemocy – w opozycji do wertykalnej solidności pomników mężczyzn poległych na wojnach.

Jedno z wydrukowanych zdań to: इक फूल सचमकता है मेरा फ़ीता संगमरमर से तराशा हुआ यह तुम्हे धक् लेगन. „Ik Phool sachamakta hai mera feeta Sangmarmar se taraashaa hua Yeh tumhe dhak legan.” (Kwiat lśni – moja wstążka, wyrzeźbiona z marmuru, z pewnością cię pochłonie), które zostało przetłumaczone z mojego angielskiego tekstu na język hindi. Wstążka wspomniana w tekście odnosi się do Nirbhayi – imienia nadanego przez mieszkańców Indii młodej kobiecie, która została zbiorowo zgwałcona i zamordowana w 2012 roku. Podczas mojej rezydencji artystycznej w Fundacji Sanskriti w 2015 roku spędziłam miesiące na badaniu tego wydarzenia. Badania te dały początek cyklowi prac poświęconych pamięci wszystkich kobiet na całym świecie, które są codziennie zabijane, torturowane i gwałcone.

- Monika Weiss


ROZMOWA

Myślę, że kwestią wartą namysłu jest to, jak pozycjonujesz swoje własne ciało, gdy stajesz twarzą w twarz z czymś przerażającym – zbyt przerażającym, by to ukazać. W jaki sposób się w to angażujesz, ponieważ Twoja rola wymaga niesłychanej delikatności i wyczucia, jakie jest w tym wszystkim Twoje miejsce? Nie możesz zawłaszczyć traumy, bo ona nie jest do końca Twoja. Jesteś świadkiem, ale co to właściwie znaczy? Napisałam kiedyś cały cykl wierszy zatytułowanych Letters to Gandhi[1], poświęconych wydarzeniom w stanie Gudżarat w 2002 roku, gdzie doszło do aktów przemocy skierowanych przeciwko muzułmanom[2]. Razem z przyjacielem, który zbierał zeznania naocznych świadków dla People’s Union for Democratic Rights [Ludowego Związku na rzecz Praw Demokratycznych] odwiedzaliśmy obozy pomocy humanitarnej[3]. Wysłałam potem te wiersze przyjacielowi z Delhi, on z kolei przekazał je komuś pracującemu w dzienniku „The Hindu”. W gazecie zamieszczono cały ten cykl, co było zupełnie wyjątkowe. Nie zapomnę, jak redaktor, pisząc do mnie, zwracał uwagę na niezwykłe piękno tych wierszy, ale też na to, że muszę pamiętać, iż ludzie bywają nieufni w stosunku do sztuki, myślą: jak to możliwe, że takie straszne rzeczy mogą przyczynić się do powstania czegoś tak pięknego. Odpisałam mu wtedy, że według mnie rola piękna polega na tym, by – poprzez czułość i empatię – kierować nas ku ziemi i życiu, od których zostaliśmy niejako odcięci przez ekstremalną przemoc. Tę naszą wymianę zdań zamieściłam potem w eseju zatytułowanym Fragile Places poświęconym tworzeniu sztuki w czasach przemocy. Znajduje się on w książce – zbiorze esejów Poetics of Dislocation[1]. Sztuka naprawdę może wiele zdziałać: zwłaszcza jeśli jej tworzywem uczynimy piękno.

- Meena Alexander, Dwa Lamenty: Meena Alexander & Monika Weiss, moderator Buzz Spector, Monika Weiss: Nirbhaya. Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, 2021